Under Construction
UNDER CONSTRUCTION

 

Dowcipy o Rżewskim

 

Było to przed Wielkanocą. Natasza Rostowa zobaczyła, jak na łące ogier dopadł klacz. - Co robią koniki? - pyta nianię. - Jeden konik wskakuje na drugiego, żeby zobaczyć z góry, gdzie rośnie lepsza trawka. Aby koniki później mogły ją zjeść. Kilka dni później Natasza przechadza się po łące z porucznikiem Rżewskim. Nagle młodzi widzą jak konik z klaczką wykonują zabawne ruchy. - A wiecie poruczniku co robią koniki? - pyta Natasza. - Oczywiście - odpowiada Rżewski. - Jeden konik wskakuje na drugiego, żeby zobaczyć z góry, gdzie rośnie lepsza trawka. Aby koniki później mogły ją zjeść - wyjaśnia Rostowa. - No co pani, mademoiselle?! Patrzą, gdzie rośnie lepsza trawka??!! Konie, jak się r*uchają to świata bożego nie widzą.

 

Kiedyś, w trakcie boju z Francuzami - opowiada porucznik Rżewski. - Chwyciłem zamiast szabli swego ch*uja... - I co się stało?! - Dwóch zabiłem, nim dostrzegłem pomyłkę.

 

Młody porucznik Rżewski przybył do pułku. Pułkownik zabierając go na bal u gubernatora zaznaczył: - Przedstawię pana gubernatorowej. Zaprosi ją pan do tańca i powie parę komplementów. ...Rżewski tańczy z gubernatorową: - Jestem panią oczarowany, madam! Poci się pani o wiele mniej, niż każda inna tłusta kobieta pani wzrostu!

 

Na balu Rżewski podchodzi do Nataszy. - Opowiem pani taki dowcip, że ze śmiechu odpadną pani cycki. Rostowa zaczerwieniła się i aż ją zatkało. Porucznik zerknął na nią raz, drugi... - Hmmmm.... Widzę, że ten dowcip już pani opowiadałem.

 

Natasza i porucznik leżą w łóżku. Świeczka płonie, romantycznie się zrobiło. - A pamięta pan poruczniku swoją pierwszą nauczycielkę? - pyta Rostowa. - Hmmmm... Nauczycielkę? Pierwsza była pielęgniarka - odpowiada Rżewski.

 

Natasza Rostowa wyszła wieczorem na werandę zaczerpnąć świeżego powietrza. W dole, w łopuchach, coś się czerniło. - Poruczniku, czy to pan? - Ja. - Czemu jest pan taki malutki? - Nie jestem malutki. S*am.

 

Niech pan wejdzie w moje położenie – poprosiła Natasza Rostowa porucznika Rżewskiego. - Rżewski wszedł, wszedł jeszcze raz i zostawił ją w tym położeniu.

 

Podczas świątecznego balu porucznik Rżewski nieźle wstawiony tańczy z Nataszą Rostową. Wpierw walca, a następnie szybki taniec z przysiadami i przytupem. Wykonując głęboki przysiad porucznik głośno "grzmotnął" zwieraczem, aż kurz wzbił się z podłogi. - Ależ poruczniku! Jak pan może, żeby tak głośno! - To jest nic! Droga Nataszo - mówi porucznik tańcząc dalej. Słyszała pani o Meteorycie Tunguskim? To oficjalna wersja, a tak mówiąc między nami to mojemu dziadkowi wyszło porządne "grzmotnięcie".

 

Porucznik Rżewski pyta adiutanta: - Słuchaj no, co takiego mam zrobić, żeby mnie dzisiaj na przyjęciu wszyscy podziwiali? - Powinien Pan, poruczniku doprowadzić do tego, żeby księżna Woroncewa publicznie zaklęła. - To niemożliwe! Ona takich słów nawet nie zna! - To bardzo prosta sprawa mówi adiutant: Podchodzi Pan, poruczniku do księżnej i pyta: - Księżno, była Pani w Pskowskiej Gubernii? Gdy odpowie "tak", pyta pan porucznik dalej: - A w Michajłowskiej guberni też księżna była? I gdy znowu odpowie "tak" pyta Pan porucznik dalej: - To znaczy, że zna księżna hrabinę Janichu? I wtedy księżna odpowie "Nie, Janichu ja nie znam! I tu ją Pan, panie poruczniku masz! Wieczór, przyjęcie. Porucznik podchodzi do księżnej Woroncewej i pyta: - Księżno, była pani w pskowskiej guberni? - Nie - odpowiada księżna. - (Zdziwiony) To i w Michajłowskiej guberni też księżna nie była? - Nie. - To Wy co, nichuja nie znacie?

 

Poruczniku, tak nie wolno! Kobietę należy najpierw zdobyć... - Uuuuurraaaa - krzyknął Rżewski, złapał członka w dłoń i rzucił się na nagą Nataszę.

 

Pruczniku co to jest monarchia ? - To jak rządzi król - A jeśli król umrze? - To wówczas, królowa - A jeśli królowa umrze? - Walet

 

Przy wielkanocnym stole siedzi pułk ułanów. Biesiada trwa, jaja - nomen omen - znikają ze stołów. Gorzałka się leje. - Opowiem wam mój sen - zaczyna Rżewski. - Otóż wychodzę z domu, ptaszek lata, słonko świeci a w oddali... - Wielka dupa!!! - chórem ryknęli ułani. - Nieeeee - mówi Rżewski. - W oddali pojawił się pagórek, porośnięty trawką zieloną. Wszedłem na niego, patrzę, a tam.... - Wielka dupa!!! - chórem ryknęli ułani. - Nieeeeeee... Lasek. Zagajnik nawet bym rzekł. Wchodzę w ten zagajnik, ciemno, ale miło, a tam... - Wielka dupa!!! - chórem dopowiedzieli ułani. - No tak. Wam też to się śniło?!

 

Rżewski przyszedł do laryngologa. A tam młoda pani doktor. Porucznik wyciąga przyrodzenie - okrutnie podrapane, pocięte nawet... - i kładzie na stół. - Oszalał pan?! Z tym to do urologa! - Chwilunia... Otóż co sobotę chodzę z kolegami do sauny. Pijemy sporo, jakieś dziewczynki... - To nie do mnie - do wenerologa paszoł won! - Chwilunia.... Jak już dużo się napijem, Wasia Sokołow bierze tasak. Wszyscy kładą przyrodzenia na stół. On wywija tasakiem nad głową i robi takie: "Uchuchachchaaaaa". Po czym tasakiem wali w stół - kto nie zdąży... Może sobie pani wyobrazić... - Do psychiatry, a nie do laryngologa! - Do pani, do pani... Problem bowiem w tym, że bardzo często nie słyszę tego "Uchuchachchaaaaa".

 

Tańczy Rżewski z Nataszą, w pewnym momencie mówi: - Ale u was szyja..... - Całe ciało mam takie! - odpowiada kokieteryjnie Natasza. - To się myć trzeba....

 

W pułku zrobili konkurs - kto ile razy zadowoli kobietę w ciągu nocy. - Pięć - mówi major Rublow. - Na pewno pan nie pali...? - Oczywiście. - Siedem - mówi kapitan Kozakow. - Na pewno pan nie pali, nie pije...? - Oczywiście. - Piętnaście - oświadcza porucznik Rżewski. - Oooo... pewnie pan nie pali? - Palę. - Nie pije? - Piję. - To jakże to tak piętnaście razy w noc? - Co ja mogę powiedzieć... Po prostu lubię tę robotę.

 

Porucznik Rżewski został wysłany przez generała do Sankt Petersburga z bardzo ważnymi dokumentami. Po dwóch tygodniach wraca i melduje się u generała: - Co interesującego w Piotrowym Grodzie? - pyta zaciekawiony generał. - To, że są tam białe noce to wcześniej słyszałem! Ale, że damy mają dupy jak śnieg białe, tego nie wiedziałem!

 

Car Mikołaj II spacerował po parku. Zamachowiec rzucił w niego bombą, ale władcę własnym ciałem zasłonił porucznik Rżewski. - Jestem Twoim dłużnikiem - mówi car. - Co chcesz w zamian? - Nic. - Niemożliwe, mów; dam radę wszystko zrobić. - Chciałbym ożenić się z córką pułkownika Siemienowa. Car Mikołaj II wzywa pułkownika. - Dajcie swoją córkę Rżewskiemu. - Panie, nie godzi się - ja pułkownik; on - ledwie porucznik... - broni się Siemienow. - OK, pułkowniku, oddajcie więc córkę GENERAŁOWI Rżewskiemu... - Ale on taki prostak... - Oddajcie córkę KSIĘCIU GERNERAŁOWI Rżewskiemu - Prostak Rżewski nikogo nie zna na dworze... - Dajcie córkę księciu generałowi Rżewskimu, NAJLEPSZEMU PRZYJACIELOWI CARA. Na to Rżewski nie wytrzymał - rzucił się na szyję carowi: - Nikuś, kochany, a na ch*uj mi ta młoda Siemienowna? Teraz to se lepszą babę znajdę.

 

Jedzie pociągiem dama, Anglik, Francuz i porucznik Rżewski. Cisza. Nagle dama głośno puszcza bąka. - Przepraszam, boli mnie żołądek - dzielnie bierze na siebie incydent dobrze wychowany Francuz. Po chwili dama znów głośno psuje powietrze. - Przepraszam, żołądek nie wytrzymał... - winę na siebie bierze Anglik. Wstaje porucznik Rżewski. - Panowie, idę zapalić na korytarz. Jak ona jeszcze raz pierdnie, powiedzcie, że to ja.

 

Natasza z porucznikiem Rżewskim goszczą na proszonym obiedzie. W pewnej chwili Rżewski mówi: - Wyjdę się odlać do ogrodu... - Fuj, poruczniku, jaki pan niewychowany. Nie mógł pan powiedzieć, ze idzie pan pooglądać gwiazdy? Po niejakim czasie porucznik wraca, siada do stołu, bierze widelec i zaczyna jeść. Natasza: - Panie poruczniku, to już szczyt braku wychowania! Mógł pan chociaż ręce umyć!

 

Porucznik Rżewski wskutek ciężkiego przepicia popadł w śpiączkę. Jego towarzysze broni posłali po popa, żeby mu na wszelki wypadek udzielił ostatniego namaszczenia. Pop okazał się być zajętym, więc w zastępstwie przyszła popadia. Popadia nasłuchawszy się o wyczynach Rżewskiego od męża, któremu żaliły się liczne damy, postanowiła sama obejrzeć narzędzie zbrodni - cichutko podniosła koc i oceniwszy kobiecym okiem odnośny narząd głęboko westchnęła. W tym momencie Rżewski ocknął się i wyjęczał: - Oto kara za moje grzechy - w chwili śmierci - pop pedał!

 

Porucznik Rżewski z kompanami, pijaństwo ogólne oczywiście. - Panowie huzarzy, wykąpmy konie w szampanie! - Ale panie poruczniku, toż to wydatek byłby straszny, a żołdu nie było od trzech miesięcy! - Ech, wy... To chociaż oblejmy piwem kota!

 

Rozmawia porucznik Rżewski z Nataszą. - Poruczniku, zagrajmy w niedopowiedzenia. - A jak to? - Jeśli panu powiem: ’Niech mnie pan pocałuje w r...’ to należy mnie pocałować w rękę. - OK, zrozumiałem. - Pan zaczyna, Rżewski. - Natasza, złap mnie za ch*** dwoma r...

 

Rżewski przejeżdżając z ordynansem nad jeziorem dostrzegł w oddali kąpiącą się blondynkę - długie jasne włosy, białe ciało... - Popłyń do niej - mówi do ordynansa - i zaproponuj, żeby się ze mną wybrała do miasta na wino, tańce, karty i tak dalej. Po chwili ordynans wraca wykonawszy zadanie: - Na wino, tańce i karty zgoda. Na "i tak dalej" nie, bo to pop.

 

Tańczy porucznik Rżewski z Nataszą Rostową. Robiąc kółko, schowali się za kolumnę. Wypłynęli na salę - Natasza płonie rumieńcem. Kolejne kółko - znów się schowali za kolumnę. Po ukazaniu się ponownym - Natasza włos zwichrzony, lico goreje.. Za trzecim razem Nataszka omdlewa na ramionach Rżewskiego. - Panie poruczniku - pyta kornet Jajcew. - Co się tam działo za tą kolumną? - Za pierwszym razem - pocałowałem ją mocno - opowiada Rżewski. - Za drugim - złapałem za piersi. - A za trzecim, gdy Nataszka o mało nie zemdlała? - Hmmm... Jakby to opisać...? A dawałeś kiedyś kobyle kostkę cukru z ręki?

 

 

Dowcipy o Rżewskim